Wyszukaj w serwisie
Krakowskie Biuro Festiwalowe 6 Zmysłów Tygodnik Powszechny


9

« wstecz
 

Dwa zadania: bronić nowe przeciwko staremu i połączyć stare z nowym. Tak pisał Nietzsche w notatkach z roku 1873, kiedy pracował nad Niewczesnymi rozważaniami. Pierwsze zadanie oznaczało sprzeciw wobec antykwarycznej historiografii, która z zasady wszystko, co stare, wynosi ponad wszystko, co nowe. Dziwna to logika (nieprawdaż?), perwersyjna, oparta na założeniu, że to, co minione, jest dobre, bo właśnie minęło, a więc dobre jest dlatego, że go już nie ma. Mamy tu do czynienia z uzasadnieniem nihilizmu, nic więc dziwnego, że Nietzsche od krytyki rozumu antykwarycznego przeszedł gładko do furiackiego napadu na nihilizm. Jeśli to, czego nie ma, jest lepsze od tego, co jest, to znaczy, że nic jest lepsze niż coś. Szukanie w przeszłości oparcia dla siebie samego i swoich poglądów jest ryzykowne, albowiem szukamy oparcia tam, gdzie go wcale nie ma.

I dlatego Nietzsche formułuje w tych prostych słowach zadanie drugie: powiązać stare z nowym oznacza znaleźć w nim to, co dla życia obecnego ma jakąkolwiek wartość. Ale oczywiście nic nie może mieć wartości dla życia teraz, jeśli nie miało go ongiś. W tym sensie to, co najbardziej w przeszłości wartościowe, nigdy nie było minione i nigdy nie przeminęło. Przemija to, co nie miało wartości nigdy i przeto nigdy już nie zaistnieje. W tym sensie przeszłość istnieje tylko jako forma przyszłości, nigdy zaś jako to, co bezpowrotnie minęło i co domaga się wskrzeszenia. Nic się nie da wskrzesić, wszystko minęło i tylko to może być, czego nigdy jeszcze tak naprawdę nie było, a co tylko się nieustannie zapowiada, nigdy nie nadchodzi, lecz zawsze obrysowuje swój niewidzialny kontur nietrwałymi liniami.

Na tym polega właśnie szukanie utraconych światów: na projektowaniu własnego życia w przyszłości, na zapowiadaniu tego, co się nigdy nie ziści, bo ziszczenie, jak przyjazd Albertyny do Paryża, jak nostalgia Gombrowicza za Buenos Aires, jak powrót Ciorana do Raju, to zapowiedź ostatecznej klęski egzystencji, z której już nie będzie się można podnieść. Wiadomo: słowa nie przylegają do świata, horror jest niewypowiadalny, człowiek nigdy już nie będzie dzieckiem, rzeki już nigdy nie będą czyste, ale inaczej być nie może, złoty wiek nie powróci, bo nigdy go nie było. Jedyne, co jest, niewyczerpywalne, to przyszłość, zarysy nieznanego, biała figura na białym tle.

Owszem, anioł historii pędzi do przodu i widzi, że za nim piętrzą się rumowiska. Ale rumowiska to jedynie padające w proch złudzenia, że przeszłość to dziś, tylko cokolwiek dalej. To, co utracone, nie tkwi w przeszłości, lecz w przyszłości, to sama przyszłość jest utratą, której nigdy – na szczęście – nie odzyskamy. Taka jest, jak się wydaje, lekcja literatury, tej najpoważniejszej.

Lekcje czytania

Get Adobe Flash player

Elektrociepłownia
Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego
Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego